czwartek, 8 września 2011

edukacja przyrodnicza czyli wycieczka do ZOO

Symbolicznie "rok szkolny" rozpoczęliśmy wycieczka do warszawskiego ZOO. Poprzednio byliśmy tam w kwietniu. Wtedy Róża przejawiała objawy lekkiego szoku z powodu zbyt wielu bodźców, przebiegała od klatki do klatki ale i tak zapamiętała sporo zwierząt. Tym razem, podeszła do całej sprawy bardziej metodycznie. Długo i uważnie oglądała każde zwierzę, analizowała, zapamiętywała. Dużo zapamiętywała, od niektórych wybiegów nie mogliśmy jej oderwać (hitem był mrówkojad) :-) Swoją drogą wybraliśmy chyba najlepszy moment na zwiedzanie ZOO. Był to dzień, w którym wszystkie dzieci były w szkołach/przedszkolach na rozpoczęciach roku, potem zapewne gonitwa po sklepach za książkami, plecakami, workami, zeszytami itd... mało kto więc wpadł na pomysł wycieczki do ogrodu zoologicznego. Wszędzie pustki, cicho, spokojnie, zwierzęta zrelaksowane, chętnie się pokazywały. Ponadto nie przyszliśmy tam rano, ale na 2 godziny przed zamknięciem. Była to pora karmienia większości zwierząt - dodatkowa atrakcja. Zakupiliśmy też przewodnik po warszawskim ZOO w którym są przepiękne zdjęcia większości zwierząt, a na pewno wszystkich kluczowych, Wszystkie zwierzęta, które Róża widziała "na żywo" teraz może oglądać w książeczce. Albumik ten jest przez Różkę dokładnie oglądany codziennie, a więc i doskonale utrwala się wiedza zdobyta jakby nie patrzeć przez doświadczenie. No i pokażcie mi trzylatka, który poza koniem, krową, żyrafą, słoniem i hipopotamem (i dziesiątkami innych zwierząt) wie co to jest i jak wygląda: koroniec, wij, skolopendra, pająk ptasznik, karaczan, płaszczka, makak, pantera śnieżna, papuga ara itd... Zaczęły się też trudne pytania: Czy mrówkojad boi się lisa? No właśnie... Czy mrówkojad boi się lisa?


1 komentarz: