niedziela, 11 września 2011

kalendarz

W sobotę zrobiłyśmy niewiele, Różę rozsadzała energia więc zajęcia były krótkie. Przede wszystkim założyłyśmy kalendarz obserwacji pogody. Rozrysowałam tabelkę na wrzesień. Tłumaczyłam jej, że każdy dzień ma swoją nazwę, pokazałyśmy sobie który dzień jest dzisiaj, który był wczoraj, kiedy byliśmy w ZOO. Nie za bardzo to wszystko zrozumiała, ale przyjęła z godnością :-) jeszcze będziemy do tego wracać. Kalendarz jednak założyłam żeby Róża mogła obserwować pogodę i zapisywać swoje obserwacje. Na razie robi to bardzo prosto. Umie już narysować słoneczko, a te czarne maziaje to są chmury (w sumie oznaczenie sensowne). Jesień ze względu na dużą zmienność pogody jest bardzo dobrym momentem na prowadzenie takich . Zwyczajnie nie jest to nudne. Kalendarz triumfalnie zawisł na lodówce.


Następnie ćwiczyłyśmy sylabizowanie wyrazów. Ja mówię jakiś wyraz, a Róża go powtarza rozbijając na sylaby i na każdą sylabę jest klaśnięcie. Ponieważ już ostatnio zauważyłam, że robi to bezbłędnie (znowu szok) więc jej utrudniłam. Wyciągnęłam nieśmiertelne guziki i powiedziałam: napisz słowo kuchnia. No i ona wzięła jeden guzik mówiąc "ku" i drugi mówiąc "chnia". Mnie wmurowało w podłogę. Tak samo poradziła sobie z wyrazem trzy i czterosylabowym. Nie wiem jeszcze co to znaczy, ale coś znaczy, muszę się poradzić kogoś mądrzejszego jak z nią pracować dalej.

Na koniec Róża machnęła dwa zadanka z "Zeszytu Trzylatka"  i to był koniec zajęć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz