niedziela, 18 września 2011

projekt jesień - dalszy ciąg

Ostatnie dni zdominowały nam dwie aktywności:
Przede wszystkim konsekwentnie realizujemy "Projekt Jesień"  czyli kolekcjonowanie wiedzy dotyczącej tej wspaniałej pory roku. Póki co:
- obserwujemy pogodę (projekt zaplanowany na 3 miesiące)
- na codziennych spacerach zbieramy skarby jesieni (z koszyczka już się wysypuje)
- było pierwsze podejście do robienia Kasztaniaków, ale sądzę, że nie raz tej jesieni jeszcze do tego wrócimy,
- uczę Różę obserwować przyrodę podczas spacerów
- Róża robi korale z jarzębiny (która jarzębiną nie jest, ale wygląda podobnie, a łatwiej się te koraliki nawleka i nie zsychają się tak szybko)
(tak zupełnie na marginesie to piszę tego posta siedząc na parapecie okna w kuchni i widzę jak Róża obserwuje Naszego Pana Gospodarza, który zdmuchuje liście z trawnika taką specjalną dmuchawą. To też jest jakieś oblicze jesieni a dla Różki nauka i doświadczenie)

Korale to jest nowa rzecz, nad którą Różka pracuje już kolejny dzień. Ona jest dzieckiem  z kategorii tych co to mają "motorek w pupie" i nie potrafią wykonać dłuższej pracy "w jednym kawałku". Dlatego też miseczka z owocami, nitką i igłą na stałe leży na stole i czeka. A Róża kilka razy dziennie podchodzi (podbiega), nawleka kilka koralików i pędzi dalej. I nie ma w tym nic złego. Takie zajęcia rewelacyjnie trenuje małą motorykę. Wiecie jak małymi palcami ciężko jest złapać tak niewielką kuleczkę, drugą ręką trzymać cieniutką (i ostrą w dodatku) igłę i jeszcze trafić jednym w drugie, przebić i nie zrobić sobie krzywdy? Spróbujcie to zrobić w grubych rękawiczkach. Trening małej motoryki i precyzyjności jest niezwykle ważny, bo bez niego dziecko nie będzie w stanie nauczyć się rysować i pisać.




 

Projekt Jesień będzie nam się dalej rozwijał. Pomysłów w kolejce do zrealizowania stoi kilka i wciąż powstają nowe. A to dobrze, bo przecież jesień tak naprawdę się jeszcze nie zaczęła. 


Druga aktywność jaka pochłania ostatnio Różę do nowa gra GRANNY "Figuraki". Gier GRANNY polecać nie trzeba, chyba wszyscy wiedzą, że są fantastyczne, mądre, niezwykle rozwijające, bardzo dobrze przygotowane, uniwersalne i stosunkowo niedrogie. Figuraki kupiłam za namową Niny i faktycznie - strzał w dziesiątkę. Gra ma dwie wersjie: pierwsza polega na tym, że rzuca się dwiema kostkami (na jednej są kolory, na drugie figury geometryczne) i należy znaleźć odpowiedni kartonik (np. czerwony trójkąt, zielone kółko) i ułożyć w planszy, druga: układa się obrazek z kartoników według wzorów. Oprócz tych dwóch, ja wykorzystuję ją jeszcze w trzeci sposób: Róża ćwiczy na niej umiejętność segregowania elementów zarówno ze względu na kształt jak i na kolor. Róża jest dość spostrzegawcza i ma niezłą pamieć wzrokową, dlatego zadania te wykonuje bez większych problemów, ale nie pamięta nazw. Dla niej wszystko co nie jest kółkiem jest trójkącikiem. Ćwiczymy, utrwalamy więc nazwy.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz