poniedziałek, 17 października 2011

Odyniec! Do tablicy!

Aby osłodzić Róży przechodzenie zapalenia ucha, Babcia sprezentowała jej tablicę. Jak się okazuje, edukacja domowa nie uznaje zwolnień lekarskich. A więć: Odyniec! Do tablicy!
Ćwiczymy dzielnie rytmy i szlaczki złożone z elementów, z których składają się różne litery. To taki trening przed nauką pisania. Atrakcyjna forma pisania i zmazywania z tablicy ma także swoje uzasadnienie w metodyce nauki pisania. Długopis, kredka, ołówek czyli narzędzie, którym piszemy powinno być naturalnym przedłużeniem ręki. Dlatego między innymi w zeszłym roku tak intensywnie ćwiczyłam z Różą pisanie paluszkiem w kaszy. Kreda trzymana w wyciągniętej ręce, ruchy wykonywane całą ręką to następnym etap.







Wykorzystałam też tablicę do skonstruowania bardzo prostej pomocy do nauki matematyki. Tablica Róży wyposażona jest w liczydło w postaci 10 krążków nawleczonych na sznurek. Na początku Róża przeliczyła ile jest czerwonych (5), ile żółtych (5) ile jest ich w sumie. Następnie podzieliła: czerwone na lewo, żółte na prawo. Po środku narysowałam prostokąt, który stał się polem działań matematycznych i zabrałyśmy się do liczenia. Polecenia wyglądały mniej więcej tak:
weź trzy czerwone i dwa żółte. Ile jest ich razem. Zabierz jeden czerwony. Ile zostało? Zabierz 2 żółte. Ile zostało? Dodaj 2 czerwone i 2 żółte. Ile jest teraz?.... i tak dalej. Najprostsze działania na konkretach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz