niedziela, 2 października 2011

stemplowanie liśćmi

Jakiś czas temu wypożyczyłam z Biblioteki we Włochach książkę "Stemplowanie darami natury".  Pomysły tam opisane chodziły już od dawna za mną. Wczoraj zakupiłam tusz w dwóch kolorach (zielonym i czerwonym)  i dziś  przystąpiłyśmy z Różyczką do dzieła. 


Najpierw obie uczyłyśmy się nowej techniki (ja nigdy wcześniej tego nie robiłam). Dużo przy tym było śmiechu i plam. Jak nam wreszcie zaczęło wychodzić, to Róża wykonała pamiątkowy wpis do Dziennika Badacza, oraz imieninową laurkę dla Babci.





A na koniec w przypływie twórczej ekspresji Róża występlowała swoimi rączkami całą stronę w Dzienniku Badacza.

Stemplowanie liśćmi ( i innymi darami przyrody) polecam wszystkim. Jest fantastyczna, łatwa i bardzo efektowna. A jak już było po wszystkim, posprzątane, podomywane to Róża przyszła i powiedziała "Fajne były zajęcia Mamo, dziękuję". Taka nagroda ze strony dziecka jest czymś niesamowitym i utwierdza człowieka, że to co robi - ma sens. 

1 komentarz:

  1. Jest taka technika.... Japońska chyba. Na płótno lub jakiś inny naturalny= dobrze chłonący materiał w jasnym kolorze nakłada się liście. Muszą być świeże, jędrne i jak najbardziej soczyste.Przykrywa się kolejną warstwą materiału i... wali młotkiem. Ja robiłam to z pięciolatkiem na płóciennej torbie. Pod uderzeniami młotka liście puszczają sok i odbijają się na materiale. Aby utrwalić należy zaprasować. Warto najpierw sprawdzić każdy rodzaj liści i kwiatów- nie każde ładnie wychodzą. Doskonale odbijają się takie delikatne kwiatki, których potoczna nazwa to motylki.

    OdpowiedzUsuń