czwartek, 24 listopada 2011

Komputer mi nie straszny!

Róża jest dzieckiem, które wychowuje się bez telewizora. Nie znaczy to jednak, że nie ma dostępu do mediów. Telewizję zastąpiliśmy dużym ekranem do komputera. Codziennie wieczorem przed snem Róża może obejrzeć jeden film (najczęściej którąś z produkcji Disneya). Bez reklam, bez obaw, że obejrzy coś czego nie powinna, w kontrolowanej ilości i jakości. Jedną z pierwszych umiejętności Róży w zakresie obsługi komputera było"radzenie sobie z filmem". Pauza, play, głośniej, ciszej, do przodu, do tyłu. Czasem także korzystam z portalu BajkiOnLine.

Komputer jednak nie służy Róży wyłącznie do oglądania bajek. Ostatnimi czasy zaczął się szał na gry. Początkowo były to kolorowanki i puzzle na portalu Kolorowanki-Malowanki. Potem rysowanie w programie Paint i pisanie literek w Wordzie. Teraz natomiast najczęściej włączam jej gry dostępne na stronie Buliba. Choć nie wszystkie mnie zachwycają, to jednak Róża świetnie sobie z nimi radzi. Sama je sobie przełącza, rozkminia o co w nich chodzi, kombinuje i bardzo dużo przy tym się uczy. Jednakże z powodu uzależniającego wypływu gier musiałam wprowadzić zasadę "budzika", żeby uniknąć awantur powodowanych próbami oderwania jej od komputera. Teraz jesteśmy umówione, że włączając bulibę ustawiam budzik i kiedy zadzwoni - Róża kończy grę. Póki co zdaje to egzamin.



Internet regularnie służy nam w edukacji do szybkiego wynajdywania informacji, zdjęć i filmików obrazujących lub wyjaśniających nurtujący Różę problem. Na zdjęciu poniżej Róża z Tatą oglądają różne ciężarówki i koparki, bo podczas spaceru widzieli taką na ulicy i Różka koniecznie chciała się dowiedzieć jak działają. 


Zupełnie innym zagadnieniem jest natomiast obsługa wieży. Róża - moja mała tancerka przez cały dzień tańczy i sama dobiera sobie muzykę pasującą do nastroju. Ma kilka swoich płyt (które kupiliśmy kiesy siedziała jeszcze w brzuchu) z muzyką z filmów Disneya i samodzielnie włącza je, zmienia, przewija według własnego uznania. Ostatnio do jej umiejętności doszła obsługa magnetofonu, bo znalazłam książeczkę z kasetą (Pocahontas) i podarowałam ją Róży. Cały dzień Róża żongluje kasetami i płytami i zawsze słucha tego na co ma ochotę. 

2 komentarze:

  1. Proponuję zamiast Disneya włączać dziecku Baśnie i bajki polskie - kilka dostępnych na youtube, cały komplet do zakupienia np. na Allegro. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. dlaczego zamiast? Wystarczy na przemian ;)

    OdpowiedzUsuń