niedziela, 13 listopada 2011

Zróbmy grę

Ostatnio w edukacji domowej Róży stawiam na gry. Planszowe, karciane, logiczne, puzzle, układanki, memo, wszystko co nawinie mi się pod ręce. Któregoś dnia, Róża niespecjalnie miała ochotę na trening grafomotoryczny i matematyczny więc zaproponowałam jej: Zróbmy grę. 
Różka oczywiście wpadła w pełen entuzjazm i nie zorientowała się zupełnie, że w zabawie wykonała wszystko to, czego nie chciała robić "w tradycyjnej formie". Ot, taki mały podstęp. 
Jak to możliwe? Ano, kształcenie zintegrowane!

Nasza gra to najprostsza planszówka. Najpierw ja, na dużej zielonej kartce narysowałam falistą kreskę od brzegu do brzegu. Róża miała narysować drugą, taką samą, żeby wyszła "droga dla samochodów". Następnie  naszą drogę Różka podzieliła mniej lub bardziej pionowymi kreskami na pola. W przyjemny sposób przeszła wiec podstawowy trening grafomotoryczny: szlaczki (długie faliste linie i zakreskowywanie). 
Przeliczyłyśmy pola, ponumerowałam js (co niestety w przypadku Róży okazało się błędne, ale cóż. Mama też uczy się na swoich błędach). Pionkami były kasztan i żołądź, a kostkę wyjęłyśmy z innej gry. No i zaczęła się matematyka. Rzucanie kostką, przeliczenie oczek, potem posuwanie się pionkiem o odpowiednią liczbę pól. Na koniec jeszcze troszkę grę utrudniłyśmy dodając czerwone pola, które (jak w chińczyku) powodowały powrót na START.

Całość zajęć trwała nie dłużej niż 15-20 minut, a ile ćwiczeń!  


2 komentarze:

  1. Czemu w przypadku Róży ponumerowanie pól było błędem? Bo nie umiem zgadnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy w grze planszowej są ponumerowane pola, to grając, dziecko mimochodem trenuje dodawanie (i odejmowanie). Wiesz... stoi na polu 7, wyrzuciło 5 to musi stanąć na 12. Podpisane pola utrwalają także symbole graficzne. Dziecko dodatkowo "opatruje się" z zapisem. Uczyłam się tego na studiach, i to chciałam zastosować. Problem polegał na tym, że Różka jest za mała na to wszystko. Ona rozróżnia niektóre cyfry w zapisie (np. 8), ale zupełnie nie łączy tego z ilością i działaniami. I dochodziło to tego, ze np. stała na 6, wyrzuciła 5 i przeliczała zaczynając od tego pola 1,2,8,9. Bo po drodze było 8 które rozpoznaje, a na domiar złego, ja to 8 które ona widzi każę nazywać 3... No i ogólnie mętlik dziecku w głowie zrobiłam. Ale się poprawię :-)

    OdpowiedzUsuń