niedziela, 29 stycznia 2012

Czasem trzeba iść z motyką na słońce

Lew Wygotski w rozwoju dziecka wyłonił dwie strefy: aktualnego rozwoju i najbliższego rozwoju. Strefa aktualnego rozwoju to jest wszystko to co dziecko już wie, zadania które potrafi rozwiązać bez problemu czyli wszystko co dziecko umie DZIŚ. Strefa najbliższego rozwoju to wszystko to czego DZIŚ dziecko jeszcze nie potrafi, ale JUTRO - już tak. To jest wszystko to, co jest w zasięgu jego ręki - umiejętności potencjalne. Mądry nauczyciel nie powinien obracać się w strefie aktualnego rozwoju. Zadania które nie stanowią dla dziecka wyzwania nie rozwijają go. A dzieci są ambitne. Przerażająco ambitne. Dlatego też nauczyciel musi obserwować dziecko aby wiedzieć co znajduje się w której strefie jegorozwoju, a co zupełnie poza nimi i swoje działania kierować ku strefie najbliższego rozwoju. Dziecko lubi pokonywać przeszkody.

Mam takie małe hobby - notoryczne sprawdzam co już Róża umie, co potencjalnie umie, a co wykracza poza jej możliwości (na razie!). Czasami daję jej zadania zbyt trudne żeby zobaczyć jak sobie będzie radzić, jak bedzie reagować w sytuacji postawienia problemu "na wyrost". Czasem Róża zupełnie nie jest zainteresowana, czasem podejmuje próbę ale rezygnuje (wspólne układanie puzzli na 1000 elementów przerosło ją zdecydowanie), a czasami sprawia że szczęka mi opada.

Kilka dni temu męczyła mnie okropnie żebym dała jej grę Superfarmer (znów ukochana GRANNA). Postanowiłam zrobić test i zaproponować jej grę zgodną ze wszystkimi regułami, a nie wersję uproszczoną w jaką zazwyczaj z nią grywałam. I okazało się, że pomimo iż gra jest od 7 roku życia, Róża świetnie się w niej orientuje. A ileż umiejętności przy tym trenuje! Przede wszystkim liczy. Liczy kartoniki osobno, liczy parami, wylicza ile zwierzątek ma dobrać po rzucie kostką. Wymienia "tańsze" zwierzątka na "cenniejsze". Sama wykonuje wszystkie operacje matematyczne. A ja z nią gram i oczom nie wierzę. Wydawało mi się, że Superfarmer dla Róży będzie bardzo na wyrost. A tu proszę, czasem warto iść z motyką na słońce.

1 komentarz: